Słoneczne jajo

Elsa Beskow, szwedzka autorka i ilustratorka książek dla dzieci, napisała w 1932 roku baśń Słoneczne jajo. Opowiada ona historię córki elfów, która pewnego dnia znalazła na mchu pomarańczę i uznała ją za jajo złożone tam przez słońce. Od czasu powstania tej popularnej w Skandynawii opowieści świat musiał się bardzo skurczyć, ponieważ pomarańcza jest dziś czymś mało egzotycznym, by nie rzec: powszednim. Coś jednak jest w określeniu „słoneczne jajo”, bo to właśnie promienie słoneczne sprawiają, że owoc ten dojrzewa i nabiera soczystej barwy.

Brazylia, Stany Zjednoczone i Chiny to trzy kraje, z których pochodzi najwięcej pomarańczy. Zostawmy jednak te odległe rejony świata i skupmy się na chwilę na pomarańczach rosnących w bliższej nam szerokości geograficznej, a mianowicie w basenie Morza Śródziemnego oraz jego okolicach. Sezon na te owoce trwa długo – od października do maja. Najpierw na sklepowe półki trafiają duże, bezpestkowe i łatwe do obierania pomarańcze navelinas z Hiszpanii. Następnie przychodzi kolej na słodkie marokańskie salustianas. Jednym z ostatnich dostępnych w sezonie gatunków są z kolei pełne soku pomarańcze odmiany valencia late, które uprawia się między innymi w Hiszpanii. Pod koniec pory na te owoce robi się niebezpiecznie – wtedy prym wiodą bowiem krwiste pomarańcze. Szczególnie ulubiły sobie Sycylię, co raczej nie powinno dziwić, jeśli weźmie się pod uwagę, jak ważne dla jednego z najsławniejszych Sycylijczyków w historii kina były właśnie więzy krwi. Pomarańcze te dobrze się czują, gdy na przemian jest ciepło i zimno, a najlepsze dla nich miesiące to luty i marzec. Do krwistych gatunków należą między innymi sanguinello, tarocco oraz moro.

Niewiele jest owoców, które są równie wszechstronne jak pomarańcze. Dzięki szerokiej palecie smaków, które w sobie kryją, nadają się praktycznie do wszystkiego, począwszy od słodkości i wypieków, a na daniach mięsnych i rybnych skończywszy. Klasyczną potrawą, którą przygotowuję co roku na sylwestra, jest canard à l’orange, czyli kaczka w pomarańczach. Ona nigdy się nie nudzi i po części zawdzięcza swój sukces przyjemnemu słodko-kwaśnemu sosowi, którego smak podkręca niezastąpiony likier pomarańczowy Gran Marnier.

TEKST: MALIN BROMAN
ZDJĘCIA: DAVID BACK

Powiązane