Parzący problem?

Food&Friends

parzacy problem

Pokrzywa najczęściej pojawia się nieproszona. Jest wszędobylska, niebezpieczna i zazwyczaj pozostawia po sobie parzące wspomnienie. To ogrodowa persona non grata, która nie licząc się z nikim i niczym, migiem rozgaszcza się na rabatkach. Co gorsza, dzieje się to najczęściej przez naszą nieuwagę, gdy tylko na chwilę zaniedbamy ogrodowe powinności.

Najlepiej byłoby więc ją całkowicie wyplenić, żeby znów co lato nie cierpieć z powodu piekących poparzeń – chyba najgorszego problemu w wypadku tego wyjątkowo agresywnego chwastu.

Jednak jeśli nieco bliżej przyjrzymy się pokrzywie, dojdziemy do wniosku, że nie jest ona wcale taka straszna, jak ją malują, przynajmniej z gastronomicznego punktu widzenia. To w końcu jeden z pierwszych płodów ziemi, który ta wypuszcza, gdy tylko wiosenne słońce zdąży ją trochę ogrzać.

Pokrzywa wyróżnia się silnym instynktem przetrwania, dzięki któremu rozprzestrzenia się przy każdej okazji. Trzeba więc zachować czujność i nie przegapić momentu, gdy pojawiają się pierwsze okazy. Poza głębokim i pełnym smakiem wyróżniają się one soczystym kolorem. Taki naturalny barwnik idealnie się sprawdzi na przykład jako składnik farszu rybnego.

Chyba najpopularniejszym daniem, z którym pokrzywa dzieli się chlorofilem, jest zupa pokrzywowa – głęboko zielone niebo w gębie, zwłaszcza jeśli przygotuje się je na bazie bulionu drobiowego. Zupę warto wzbogacić albo o jajko poszetowe, albo o połówki jajka ugotowanego na twardo. Takie danie to znak, że wiosna przyszła na dobre. Poza tym, czyż i jajka nie są typowo wiosennym produktem, z którego w dzisiejszych czasach korzystamy cały rok? To już jednak temat na odrębną historię…