<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Lublana &#8211; FOOD&amp;FRIENDS</title>
	<atom:link href="https://foodandfriends.pl/tag/lublana/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://foodandfriends.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Fri, 17 Feb 2023 14:33:52 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.4</generator>

<image>
	<url>https://foodandfriends.pl/wp-content/uploads/2022/11/and.svg</url>
	<title>Lublana &#8211; FOOD&amp;FRIENDS</title>
	<link>https://foodandfriends.pl</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Ana Roš Superstar!</title>
		<link>https://foodandfriends.pl/ana-ros-superstar/</link>
					<comments>https://foodandfriends.pl/ana-ros-superstar/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[magda]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 21 Apr 2018 09:38:58 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Stories]]></category>
		<category><![CDATA[Lublana]]></category>
		<category><![CDATA[Reportaż]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://foodandfriends.pl/2018/04/21/ana-ros-superstar/</guid>

					<description><![CDATA[Do położonego w urokliwej dolinie Soča Kobarid, gdzie rozchwytywana obecnie Ana Roš wraz z...]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Do położonego w urokliwej dolinie Soča Kobarid, gdzie rozchwytywana obecnie Ana Roš wraz z mężem Valterem prowadzi restaurację Hiša Franko, przybywamy z duszą na ramieniu. Na spotkanie w tym oddalonym o dwie godziny drogi od Lublany miejscu dotarliśmy spóźnieni o całą godzinę, a przecież każda minuta jest teraz dla naszej gospodyni na wagę złota. Udało nam się jednak z nią porozmawiać, choć o jej uwagę zabiegało w tym samym czasie mnóstwo osób, zarówno pracowników restauracji, jak i licznych gości, którzy przyjechali tu dla niej i jej kuchni.</p><p>Światowe media bardzo zainteresowały się Aną po tym, jak w maju 2016 roku można było poznać jej sylwetkę w jednym z odcinków drugiego sezonu amerykańskiego serialu dokumentalnego „Chef’s Table” wyprodukowanego przez Netflix. Kiedy odebrała telefon z propozycją wzięcia udziału w tym projekcie, jej pierwsze słowa brzmiały: „Ale jakim cudem mnie znaleźliście?!”. – Na świecie jest przecież tylu wspaniałych kucharzy. Wywnioskowałam jednak, że ekipa szukała kogoś, kto może się podzielić ciekawą historią niezwiązaną wyłącznie z gotowaniem – opowiada Ana.</p><figure class="wp-block-image is-resized"><img fetchpriority="high" decoding="async" src="https://foodandfriends.pl/wp-content/uploads/2018/04/DSC_7474.jpg" alt="Ana" class="wp-image-571" width="513" height="768"/></figure><figure class="wp-block-image is-resized"><img decoding="async" src="https://foodandfriends.pl/wp-content/uploads/2018/04/DSC_7173.jpg" alt="Ana Ros" class="wp-image-572" width="452" height="677"/></figure><p>Warto wyjaśnić tym, którzy nie oglądali „Chef’s Table”, że Ana znalazła się w kuchni restauracji po raz pierwszy dopiero jako trzydziestolatka. Bohaterka reportażu poznała przyszłego męża Valtera, gdy ten był kelnerem w Hiša Franko, restauracji należącej do jego rodziców. Ana studiowała wówczas dyplomację i dostała propozycję pracy w placówce w Brukseli. W tym samym czasie rodzice Valtera postanowili przekazać im restaurację. Rezygnacja z zagranicznej kariery i decyzja, by wraz z partnerem przejąć stery w kuchni w Kobarid zaważyła między innymi na jej relacjach z rodzicami. Ojciec Any nie odzywał się do niej przez sześć miesięcy. Wszystko skończyło się jednak rodzinnym happy endem.</p><figure class="wp-block-image is-resized"><img decoding="async" src="https://foodandfriends.pl/wp-content/uploads/2018/04/DSC_7327.jpg" alt="Ana" class="wp-image-573" width="1024" height="612"/></figure><p>– Historię naszego związku z Valterem przedstawiono jako wielką love story. No ale czego innego można się spodziewać po hollywoodzkiej produkcji? – śmieje się Ana. Odcinek z jej udziałem nagrano w języku słoweńskim, z czego nasza rozmówczyni nie jest do końca zadowolona. – Trochę mi przykro z tego powodu, ponieważ mój angielski jest raczej bez zarzutu, a gdy obejrzałam film, okazało się, że tłumaczenie w wielu momentach jest takie, że skóra cierpnie – wzdycha gospodyni.<br>
Zainteresowanie, z jakim spotkali się w Hiša Franko po emisji odcinka programu, było gigantyczne. – Gdy zadzwonił do nas producent David Gelb i uprzedził, byśmy się przygotowali na nadciągającą falę popularności, byłam pewna, że mocno przesadza. Ile może zmienić odcinek serialu? Okazało się, że może bardzo wiele, a my naprawdę nie byliśmy na to przygotowani – śmieje się Ana. – Netflix wywołał u nas prawdziwe trzęsienie ziemi, nasz system rezerwacji na stronie internetowej padł, a licznik jej odwiedzin rozgrzał się do czerwoności i wskazywał dziesięć tysięcy wizyt dziennie, podczas gdy wcześniej było to zazwyczaj maksimum dwieście.</p><figure class="wp-block-image is-resized"><img decoding="async" src="https://foodandfriends.pl/wp-content/uploads/2018/04/DSC_7273_0.jpg" alt="Ana" class="wp-image-574" width="1024" height="683"/></figure><p>Zamieszanie, jakie wywołała amerykańska produkcja, zdawało się nie tracić na sile, zwłaszcza w branżowym świecie – w styczniu tego roku Anie Roš przyznano tytuł „The Best Female Chef of the Year” (Najlepsza szefowa kuchni na świecie).</p><p>– Dacie wiarę? Mówiąc szczerze, spodziewałam się podobnego wyróżnienia, ale dopiero za kilka lat! Przecież wciąż jestem nowa w tej branży, a poza tym nie przebyłam klasycznej drogi, na którą składają się szkoły gastronomiczne, lata praktyk itp. Nie przechodziłam też wszystkich tych etapów w kuchni, z którymi w swojej karierze mierzy się wielu kucharzy. Zaczynałam przecież tak późno – tłumaczy gospodyni.</p><p>– Myślę, że za kilka lat osiągniemy coś naprawdę wyjątkowego, ponieważ staramy się dzisiaj odbudować i rozwijać dawne tradycje. Namawiamy tutejszych rolników, by wrócili do swojej działalności, zachęcamy, by utrzymali hodowlę owiec oraz kóz i dalej produkowali twaróg. Staramy się rozszerzać naszą sieć w dolinie. Rezultat takich działań już jest niesamowity, ponieważ podstawowe składniki, z których korzystamy diametralnie się różnią od tego, co było kiedyś, właśnie za sprawą tej lokalnej współpracy. Nasza praca wykracza poza granice kuchni i bycia kucharzem. Naszą misją jest utrzymać ten wspaniały teren przy życiu.</p><figure class="wp-block-image is-resized"><img decoding="async" src="https://foodandfriends.pl/wp-content/uploads/2018/04/DSC_7379.jpg" alt="Ana" class="wp-image-575" width="1024" height="680"/></figure><p>Szum medialny, który nie maleje od stycznia, kiedy media przekazały wiadomość o wyróżnieniu, jest czasem niemal nie do zniesienia. Doba Any jest przez to o trzy, cztery godziny krótsza.</p><p>– Jak sądzisz, dlaczego twoje wyróżnienie ściągnęło na ciebie tak dużą uwagę?</p><p>– Prawdopodobnie wynika to z tego, że pochodzę z raczej nieznanego regionu świata i że jestem samoukiem. Sporo zamieszania wywołało też to, że jestem mamą dwójki dzieci i że jestem osobą z temperamentem. Wydaje mi się, że ostatnio tylko Eleven Madison Park i Massimo Bottura wzbudzili podobne zainteresowanie mediów. Miałam zaledwie miesiąc, by się przygotować na nadejście ciężkich czasów. W pewnym momencie musiałam uciec na Sri Lankę, żeby zaznać wakacji, na których nie byłam od półtora roku, a będąc tam i tak pracowałam. Dzisiaj mam już asystenta. Naprawdę nigdy nie przypuszczałam, że przyjdzie moment, kiedy będę musiała korzystać z takiej pomocy.<br>
Mimo wszystko nasza rozmówczyni znajduje czas na pracę nad książką, którą rozpoczęła półtora roku temu.</p><figure class="wp-block-image is-resized"><img decoding="async" src="https://foodandfriends.pl/wp-content/uploads/2018/04/DSC_7109.jpg" alt="Ana" class="wp-image-576" width="1024" height="683"/></figure><p>– Wcześniej zainteresowanie ze strony wydawnictw było nikłe, gdyż nikt nie miał odwagi, by zająć się projektem związanym z małą Słowenią – opowiada Ana. – Nie traciliśmy mimo to nadziei, a sam koncept rozwinął się w naprawdę interesującą stronę. Przygotowaliśmy już zdjęcia, które oddają ducha okolicy, przedstawiają współpracujących z nami rolników, ich produkty, które trafiają do naszej kuchni i na stoły gości, a także wyraz ich twarzy po posiłku. Bohaterami fotografii są też: kot, któremu udało się połknąć w całości rybę prosto ze stołu, pies, który ukradł deser, i mucha, która ląduje na talerzu – śmieje się gospodyni.</p><p>– Teraz stoimy w pewnym sensie na rozstaju dróg i musimy podjąć kilka ważnych decyzji. Bardzo interesuje się nami wydawnictwo Phaidon, które chciałoby trochę skomercjalizować naszą opowieść. My z kolei wolelibyśmy utrzymać ją w bardziej osobistym tonie. Trwają właśnie dyskusje i muszę przyznać, że nie jestem w tym najlepsza, ponieważ moje studia z zakresu dyplomacji nauczyły mnie, jak się dystansować, a tutaj musimy czasem walczyć o nasze prawa – przyznaje Ana z uśmiechem. – Chciałabym wydać dwie książki. Jedna z nich byłaby poważniejszą publikacją, swego rodzaju memuarem. Drugą zaś utrzymałabym w konwencji rockandrollowej. Bardzo mi zależy na tym, by samemu napisać część książki i opisać tam moją własną historię i to, jak kuchnia splata się z moją osobowością – wyjaśnia nasza gospodyni.</p><figure class="wp-block-image is-resized"><img decoding="async" src="https://foodandfriends.pl/wp-content/uploads/2018/04/ana_0.jpg" alt="Ana" class="wp-image-577" width="593" height="768"/></figure><figure class="wp-block-image is-resized"><img decoding="async" src="https://foodandfriends.pl/wp-content/uploads/2018/04/ana.jpg" alt="Ana" class="wp-image-578" width="593" height="768"/></figure><p>Miejsce, w którym się znajdujemy, jest jednym z ważniejszych ośrodków serowarstwa w Europie, więc nim udamy się w podróż powrotną nie możemy nie poprosić o możliwość odwiedzenia piwnicy naszych gospodarzy, za którą odpowiada Valter. To jedyna piwnica w Słowenii. Niektóre z nich leżakują tutaj od ośmiu do dziesięciu lat, jednak najlepszy smak i konsystencja pojawiają się po czterech, pięciu latach. Ana i Valter wierzą, że w tym czasie Słowenia stanie się miejscem przyciągającym najbardziej zagorzałych foodies, podobnie jak to się stało w wypadku Skandynawii. Czy wystarczy im jednak pasji i zapału, by na kulinarne wyżyny wciągnąć cały gastronomiczny świat maleńkiej Słowenii? Może wsparcie powinno przyjść zza oceanu od innej słynnej Słowenki? Melanio, kraj wzywa.</p><p><a href="www.hisafranko.com">www.hisafranko.com</a></p><p><sup>TEKST: <strong>CAMILLA HULTQVIST</strong><br> ZDJĘCIA: <strong>MAŁGORZATA OPALA</strong><br> ZDJĘCIE PSTRĄGA MARMURKOWEGO Z ZIELONYM GROSZKIEM: <strong>SUZAN GABRIJAN</strong></sup><br><sup>Reportaże ze Słowenii znajdziecie w 36. edycji magazynu FOOD&amp;FRIENDS.</sup></p><p></p>]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://foodandfriends.pl/ana-ros-superstar/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Strelec</title>
		<link>https://foodandfriends.pl/strelec/</link>
					<comments>https://foodandfriends.pl/strelec/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[magda]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 17 Sep 2017 17:02:16 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Stories]]></category>
		<category><![CDATA[Lublana]]></category>
		<category><![CDATA[Reportaż]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://foodandfriends.pl/2017/09/17/strelec/</guid>

					<description><![CDATA[Majestatyczny średniowieczny zamek, który stoi na królującym nad Lublaną Wzgórzu Zamkowym,...]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Majestatyczny średniowieczny zamek, który stoi na królującym nad Lublaną Wzgórzu Zamkowym, jest dominującym punktem w panoramie stolicy Słowenii. Podobnie jak Wawel w Krakowie ta potężna budowla była nie tylko siedzibą władców, ale także przez wieki pełniła funkcje obronne. Dziś to przede wszystkim ciesząca się niesłabnącą popularnością atrakcja turystyczna. Dość powiedzieć, że w 2016 roku odwiedził ją ponad milion gości.</p><p>Istnieje kilka sposobów, by się tu dostać, jednak do najprzyjemniejszych należą dziesięciominutowy spacer z placu Vodnika, Starego Rynku lub Rynku Miejskiego albo wjazd kolejką linowo-terenową, która odjeżdża co dziesięć minut i gwarantuje niezapomniane widoki.</p><figure class="wp-block-image is-resized"><img decoding="async" src="https://foodandfriends.pl/wp-content/uploads/2017/09/DSC_0430_0.jpg" alt="strelec" class="wp-image-267" height="679" width="1024"/></figure><p>W jednej z zamkowych wież, w której w dawnych czasach łucznicy pilnowali, by niepożądani goście trzymali się jak najdalej stąd, mieści się restauracja Strelec. Nie trzeba chyba tłumaczyć, że stosunek do gości zmienił się tu o sto osiemdziesiąt stopni. Pochodzące z 1953 roku fantastyczne malowidła na ścianach restauracji to dzieło architekta, malarza i profesora Borisa Kobe oraz artystki Marij Pregelj. Pojawiające się tu motywy zaczerpnięto z ludowych pieśni i podań. Dziewięć historii przedstawiono za pomocą techniki sgraffito.</p><p>W tym historycznym otoczeniu goście nie tylko mogą podziwiać imponujące wnętrza i tereny zielone, ale też cieszyć podniebienia świetną słoweńską kuchnią w nowoczesnym wydaniu head chefa Igora Jagodica i jego zespołu. W 2015 roku Strelca uznano za najlepszą restaurację w Lublanie. „The Slovenia Restaurant Awards 2017” wyróżnił ją z kolei w kategorii „The restaurant in the central part of the country”. Serwowane tu dania są wymyślne, a by je przygotować, kucharze sięgają po regionalne składniki dostępne w danej porze roku. – Sprawą najwyższej wagi są dla nas smak i rozmaite połączenia smakowe – podkreśla szef kuchni.</p><figure class="wp-block-image is-resized"><img decoding="async" src="https://foodandfriends.pl/wp-content/uploads/2017/09/DSC_9923.jpg" alt="strelec" class="wp-image-268" height="683" width="1024"/></figure><p>Jak wiele tutejszych restauracji, również Strelec zaopatruje się w produkty na miejskich ryneczkach. Mięso, w tym sezonowana wołowina oraz wieprzowina ze świniKrškopolje, jedynej rdzennie słoweńskiej rasy, pochodzi ze Sevnicy, oddalonej od Lublany o godzinę jazdy samochodem. Nabiał sprowadzany jest z kolei z Kobarid, regionu położonego na zachodzie przy granicy z Włochami.</p><figure class="wp-block-image is-resized"><img decoding="async" src="https://foodandfriends.pl/wp-content/uploads/2017/09/ijagodic_0.jpg" alt="photo6" class="wp-image-269" height="689" width="525"/></figure><figure class="wp-block-image is-resized"><img decoding="async" src="https://foodandfriends.pl/wp-content/uploads/2017/09/DSC_9943_1_0.jpg" alt="photo7" class="wp-image-270" height="690" width="526"/></figure><p>Zanim Igor rozkręcił w 2012 roku restaurację Strelec, przez pięć lat pracował w dwóch znanych lokalach w Bled: Vila Bled i Grand Hotel Toplice. W tym okresie odbył też dwa zagraniczne staże. Jeden w restauracji gourmet Lerbach w Schlosshotel Lerbach w Bergisch Gladbach, a drugi w kopenhaskiej Nomie. Praktykował w niej w roku, w którym przyznano jej tytuł najlepszej restauracji na świecie.</p><p>Osoba Igora przewijała się w wielu rozmowach, które prowadziliśmy w Lublanie. Wspominano o nim nie tylko jako o zdolnym szefie kuchni, ale także dlatego, że był mentorem niejednego młodego kucharza, który dzisiaj prowadzi własną restaurację w stolicy Słowenii.</p><figure class="wp-block-image is-resized"><img decoding="async" src="https://foodandfriends.pl/wp-content/uploads/2017/09/DSC_0112_0.jpg" alt="strelec" class="wp-image-271" height="572"/></figure><figure class="wp-block-image is-resized"><img decoding="async" src="https://foodandfriends.pl/wp-content/uploads/2017/09/DSC_0092_0.jpg" alt="strelec" class="wp-image-272" height="572"/></figure><p>– Bardzo dużą przyjemność sprawia mi kontakt z młodymi i ambitnymi kucharzami, którzy chcą się uczyć i nie stronią od ciężkiej pracy. W naszym mieście nigdy nie ma problemów ze znalezieniem rąk do pracy, dzięki czemu możemy wybrać rzeczywiście najlepszych, nim zdecydujemy się, kogo zaprosić do naszego zespołu.</p><p>Igor jest także wykładowcą w lublańskiej szkole gastronomicznej. – Praca z młodymi ludźmi dodaje mi energii, ale także obowiązków, do których należy między innymi ciągłe śledzenie nowych trendów. Często się zastanawiam, co sprawia, że w Strelcu wszystkim dobrze się ze sobą pracuje. Wydaje mi się, że dzieje się tak, ponieważ my, w przeciwieństwie do tego, co się dzieje w wielu innych restauracjach, nie zarządzamy przez terror. To z pewnością nie mój styl. Wolę być dla moich „dzieci” mentorem i kierować nimi, okazując im szacunek – tłumaczy Igor.</p><p>Ostrzegamy, że latem, zwłaszcza między czerwcem a sierpniem, do Strelca tłumnie ciągną turyści, więc o miejsce nie jest łatwo. Przez resztę roku częściej spotyka się tu miejscowych, którzy mogą się wtedy cieszyć kuchnią Igora w nieco spokojniejszej atmosferze.</p><figure class="wp-block-image is-resized"><img decoding="async" src="https://foodandfriends.pl/wp-content/uploads/2017/09/DSC_9865.jpg" alt="strelec" class="wp-image-273" height="683" width="1024"/></figure><p><a href="http://www.kaval-group.si/strelec.asp">www.kaval-group.si/strelec.asp</a></p><p><sup>TEKST: <strong>CAMILLA HULTQVIST</strong><br>
ZDJĘCIA: <strong>MAŁGORZATA OPALA, PETER IRMAN&nbsp;</strong>(zdjęcie Igora Jagodica)</sup><br>
<sup>Artykuł pochodzi z 36&nbsp;numeru magazynu FOOD &amp; FRIENDS</sup></p>]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://foodandfriends.pl/strelec/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Kto po Skandynawii? Kolej na Słowenię?</title>
		<link>https://foodandfriends.pl/kto-po-skandynawii-kolej-na-slowenie/</link>
					<comments>https://foodandfriends.pl/kto-po-skandynawii-kolej-na-slowenie/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[magda]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 15 Sep 2017 09:47:23 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Stories]]></category>
		<category><![CDATA[Kobarid]]></category>
		<category><![CDATA[Lublana]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://foodandfriends.pl/2017/09/15/kto-po-skandynawii-kolej-na-slowenie/</guid>

					<description><![CDATA[W ostatnich latach – a zgodzić się z tym musieli nawet bardzo niechętni tej tezie Francuzi –...]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>W ostatnich latach – a zgodzić się z tym musieli nawet bardzo niechętni tej tezie Francuzi – światową gastronomię zdominowali Skandynawowie. Kilka zwycięstw duńskiej Nomy, a potem kolejne lokale otwierane przez kucharzy związanych z tą kopenhaską restauracją lub zafascynowanych tym, co zaproponował René Redzepi, sprawiło, że północ Europy stała się najgorętszą destynacją dla foodies. Tylko jak długo może to trwać? W ubiegłym roku szef kuchni Heinz Reitbauer z topowej restauracji Steirereck w Wiedniu przekonywał nas, że to Austria, która ma według niego najbardziej świadomych konsumentów na świecie i najlepiej rozwinięte rolnictwo ekologiczne, jest predestynowana do tego, by przejąć pałeczkę od Skandynawów. Minął rok, odwiedziliśmy właśnie graniczącą z Austrią Słowenię i usłyszeliśmy podobne słowa. Uznana za najlepszą na świecie szefową kuchni Ana Roš z Hiša Franko, restauracji plasującej się na liście The World’s 50 Best Restaurants, oraz Janez Bratovž, który kilka lat temu także wprowadził swoją restaurację JB do panteonu najlepszych, zgodnie twierdzą, że nadszedł właśnie kulinarny czas dla ich ojczyzny.</p><figure class="wp-block-image is-resized"><img decoding="async" src="https://foodandfriends.pl/wp-content/uploads/2017/09/DSC_7273.jpg" alt="hisa franko" class="wp-image-260" height="683" width="1024"/></figure><p>Najbardziej znany w świecie ambasador nowoczesnej polskiej kuchni Modest Amaro zapytany, co o tych deklaracjach sądzi, odpowiada: – Każdy patriota ma takie przekonanie lub marzenie i nie ma w tym nic złego. Czy tak się jednak stanie, zależy to od wielu czynników. Nie wystarczą do tego sami superutalentowani szefowie kuchni. Mówiąc wprost, to rząd Słowenii musi uznać, że turystyka i powiązana z nią gastronomia są znaczącymi gałęziami gospodarki i warto w nie inwestować.</p><p>Podobnie rzecz powinna się mieć w Polsce, choć jak podkreśla Modest Amaro, jesteśmy przecież w stosunku do niewielkiej Słowenii gigantem nie tylko pod względem liczby ludności, ale też geograficznej różnorodności.<br>
– Dziś turystyka i gastronomia jako część kultury danego kraju to wielki biznes. Trzeba w niego zainwestować, promować go i stałe rozwijać – dodaje Amaro..</p><p>W tym numerze prezentujemy więc pretendenta do objęcia – jeśli nie na świecie, to przynajmniej w Europie<br>
– dominującej roli w wielkiej gastronomii.</p><p><sup>TEKST:&nbsp;<strong>IGOR GRZESZCZUK I CAMILLA HULTQVIST</strong><br>
ZDJĘCIA:<strong>&nbsp;MAŁGORZATA OPALA</strong><br>
Reportaże ze Słowenii możecie znaleźć w 36&nbsp;numerze magazynu&nbsp;FOOD &amp; FRIENDS.</sup></p>]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://foodandfriends.pl/kto-po-skandynawii-kolej-na-slowenie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
