<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Wrocław &#8211; FOOD&amp;FRIENDS</title>
	<atom:link href="https://foodandfriends.pl/tag/wroclaw/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://foodandfriends.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Thu, 18 Jan 2024 08:58:14 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.4</generator>

<image>
	<url>https://foodandfriends.pl/wp-content/uploads/2022/11/and.svg</url>
	<title>Wrocław &#8211; FOOD&amp;FRIENDS</title>
	<link>https://foodandfriends.pl</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Młoda Polska</title>
		<link>https://foodandfriends.pl/mloda-polska/</link>
					<comments>https://foodandfriends.pl/mloda-polska/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[magda]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 17 Jan 2024 14:21:16 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Stories]]></category>
		<category><![CDATA[Reportaż]]></category>
		<category><![CDATA[Wrocław]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://foodandfriends.pl/?p=38167</guid>

					<description><![CDATA[Jest dziewiąta rano. Z Beatą Śniechowską i Tomkiem Czechowskim, właścicielami Młodej Polski,...]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Jest dziewiąta rano. Z Beatą Śniechowską i Tomkiem Czechowskim, właścicielami Młodej Polski, spotykamy się w podwrocławskiej wsi Żórawina. Tu mają swoje uprawy i stąd pochodzi wiele warzyw, które znajdziecie na talerzach, gdy odwiedzicie ich restaurację. Beata chodzi z koszem między grządkami i wrzuca do niego to, co o tej porze roku najlepsze. Nam szczególnie imponuje liczba gatunków pomidorów, które z dumą prezentuje szefowa kuchni. Mieszcząca się na wrocławskim placu Solnym Młoda Polska zaczyna dziś przyjmować gości o szesnastej, więc mamy dość czasu, by zdążyć wrócić do miasta i by nasza gospodyni mogła nam zaprezentować, wykorzystując także poranne zbiory, kilka dań, które tak chętnie wybierają nie tylko wrocławianie, ale i odwiedzający miasto goście. Śmiało można powiedzieć, że po czterech latach funkcjonowania restauracja jest najgorętszym kulinarnym adresem Dolnego Śląska. </p><p>– Zawsze kochałam gotowanie, ale początkowo moje życie potoczyło się zupełnie inaczej. Studiowałam na Politechnice Wrocławskiej, gdzie uzyskałam tytuł doktora. W tym czasie, w 2013 roku, postanowiłam wziąć udział w programie MasterChef. Pamiętam, że powiedziałam w jednym z wywiadów, iż gdybym wygrała, na pewno otworzyłabym swoje bistro. Podczas finału, gdy usłyszałam swoje imię, podskoczyłam do góry ze szczęścia, a potem się uspokoiłam i pomyślałam: „No to teraz trzeba będzie otworzyć to bistro” – śmieje się Beata, gdy docieramy na plac Solny i siadamy z właścicielami Młodej Polski, by porozmawiać o przeszłości, teraźniejszości i planach. – Zdecydowałam się zrobić to solidnie, czyli od podstaw. Wyjechałam do Warszawy, żeby zdobyć doświadczenie, odbywając staże u Pawła Oszczyka i Michela Morana. Podróżowałam także po świecie. We Wrocławiu zaczęłam od pracy w restauracji Menu Motto. Miejsce to często odwiedzał Tomek. Zakochał się w moim jedzeniu i zaproponował mi wspólne prowadzenie bistro z polską kuchnią – mówi z uśmiechem Beata, a Tomek z rozbawieniem potwierdza, że tak było i kontynuuje opowieść.</p><figure class="wp-block-gallery has-nested-images columns-default is-cropped wp-block-gallery-1 is-layout-flex wp-block-gallery-is-layout-flex"><figure class="wp-block-image size-full"><a href="https://foodandfriends.pl/wp-content/uploads/2024/01/MLODA-POLSKA3851-scaled.jpg"><img fetchpriority="high" decoding="async" width="1709" height="2560" data-id="38169" src="https://foodandfriends.pl/wp-content/uploads/2024/01/MLODA-POLSKA3851-scaled.jpg" alt="" class="wp-image-38169"/></a></figure>

<figure class="wp-block-image size-full"><a href="https://foodandfriends.pl/wp-content/uploads/2024/01/MLODA-POLSKA3947-scaled.jpg"><img decoding="async" width="1708" height="2560" data-id="38170" src="https://foodandfriends.pl/wp-content/uploads/2024/01/MLODA-POLSKA3947-scaled.jpg" alt="" class="wp-image-38170"/></a></figure></figure><p>– Pamiętam nasze pierwsze spotkanie. Siedziałem z kolegą w domu, kiedy on wspomniał o wrocławskiej szefowej Beata Śniechowska i Tomek Czechowski kuchni Beacie Śniechowskiej. Kojarzyłem ją z programu MasterChef. „Chodźmy do niej. Zjesz najlepszego tatara w życiu” – powiedział mój kolega. Nie musiał mnie długo przekonywać. Okazało się, że to była trafna decyzja – tatara rzeczywiście można było zaliczyć do najlepszych. Potem z kuchni wyszła piękna blondynka, która zaproponowała nam też świeżo upieczony chleb oraz dania spoza karty. Pomyślałem, „Cóż za niesamowita kobieta, jaka energia od niej bije”. Postanowiłem zażartować i na zdjęciu, które jej zrobiłem, zmieniłem nazwisko „Śniechowska” na „Czechowska”. Napisałem kumplom, że to będzie kiedyś moja żona – wspomina Tomek. – Nasza znajomość w końcu przekształciła się w głęboką przyjaźń. A odkąd zrodził się w mojej głowie plan otwarcia restauracji, byłem przekonany, że mogę to zrealizować jedynie we współpracy z Beatą. Jej wizja polskiej kuchni była tak inspirująca, że wiedziałem, iż jeśli postanowię to zrobić, to tylko z nią. Przyszedł moment, kiedy miałem możliwość przejęcia lokalu, w którym się teraz znajdujemy. Pokazałem go Beacie, a ona stwierdziła, że lepiej, żebym sobie odpuścił, ponieważ kuchnia jest zbyt mała, a pomieszczenie nadaje się jedynie na kawiarnię. Męczyłem ją jednak dalej tym pomysłem, aż pewnego dnia niespodziewanie zadzwoniła do mnie i powiedziała: „Dobra, robimy to”. Zaskoczony zapytałem, o czym mówi. „Tę restaurację!” – odpowiedziała i tak zaczął się okres intensywnych prac nad naszym wspólnym konceptem.</p><figure class="wp-block-gallery has-nested-images columns-2 is-cropped wp-block-gallery-2 is-layout-flex wp-block-gallery-is-layout-flex"><figure class="wp-block-image size-full"><a href="https://foodandfriends.pl/wp-content/uploads/2024/01/MLODA-POLSKA3572.jpg"><img decoding="async" width="2000" height="1415" data-id="38171" src="https://foodandfriends.pl/wp-content/uploads/2024/01/MLODA-POLSKA3572.jpg" alt="" class="wp-image-38171"/></a></figure></figure><p>– Lokal w zasadzie był gotowy, aby przyjąć gości, ale jednak nie spełniał naszych oczekiwań. Zarówno wystrój, jak i organizacja przestrzeni nie przypadły nam do gustu. Zdecydowaliśmy się więc zacząć od podstaw i stworzyć coś, co odzwierciedli naszą wizję – tłumaczy Beata. – Każdy materiał, każdy detal wybieraliśmy wspólnie, od szukania grafika po dobieranie elementów wystroju. Dlatego ta restauracja to dla nas nie tylko biznes, lecz także nasz osobisty projekt. Ostatecznie otworzyliśmy ją w sierpniu 2019 roku. </p><figure class="wp-block-gallery has-nested-images columns-default is-cropped wp-block-gallery-3 is-layout-flex wp-block-gallery-is-layout-flex"><figure class="wp-block-image size-large"><img decoding="async" width="811" height="1024" data-id="38182" src="https://foodandfriends.pl/wp-content/uploads/2024/01/MLODA-POLSKA4109-2-811x1024.jpg" alt="" class="wp-image-38182"/></figure>

<figure class="wp-block-image size-large"><img decoding="async" width="883" height="1024" data-id="38174" src="https://foodandfriends.pl/wp-content/uploads/2024/01/Mloda-Polska7440-883x1024.jpg" alt="" class="wp-image-38174"/></figure></figure><p>– Wprowadziliśmy zupełnie nowy koncept skupiony na prostocie i klarowności. Naszym celem było zdefiniowanie esencji gotowania po „młodopolsku” – gotowanie z lokalnych produktów, które są dostępne na wyciągnięcie ręki, oraz przekształcanie ich w piękne dania. Jednym z kluczowych elementów była kuchnia naszych babć oraz potrawy w stylu comfort food. Smaki i wrażenia, które łączą się z naszymi potrawami, przywołują wspomnienia z przeszłości, jednocześnie we współczesność. Na tym właśnie polega magia Młodej Polski – na prezentacji pięknych, czytelnych dań, za którymi kryją się wyjątkowe emocje. Wierzę w to, że nie tylko ja kojarzę połączenie ogórka z miodem, lody mleczne i oczywiście schabowego w mistrzowskim wykonaniu. Młoda Polska to zupełnie nowe spojrzenie, świeższe i bardziej atrakcyjne dla oka, jednak cała istota leży w smaku i wspomnieniach wpisanych głęboko w naszą podświadomość – zapewnia szefowa kuchni. – Bo nasze ambicje nigdy nie pozwalały nam się zatrzymać. Postanowiliśmy z Tomkiem, że nie możemy się w naszej podróży zatrzymać. Choć nasze flagowe dania, które towarzyszą nam od dnia otwarcia lokalu, pozostają niezmienne, nieustannie dążymy do rozwoju. Nasze podróże kształtują naszą wrażliwość i zdobywaną wiedzę, którą świadomie lub intuicyjnie przekładamy na koncepcję Młodej Polski. Nie chcemy osiąść na laurach i nie zadowalamy się myślą, że już mamy sukces. Każdego dnia zadajemy sobie pytanie, jak możemy udoskonalić nasze działania. Obejmuje to nie tylko kuchnię, ale i naszą wiedzę o winach oraz innych alkoholach, którą zdobywamy podczas podróży i wykorzystujemy w restauracji. Nasza kolekcja alkoholi obejmuje nie tylko polskie trunki, ale i te pochodzące z różnych zakątków świata, wybierane zgodnie z naszymi gustami. Mamy również znakomitą selekcję win, o którą troszczy się nasza head sommelierka Iza Iskierka. </p><p>Dla Beaty i Tomka bardzo ważne jest to, od czego się zaczęło nasze spotkanie, czyli miejsce i temat naturalnej uprawy warzyw, ziół, kwiatów i owoców. – Podczas wizyty w Kopenhadze dostrzegliśmy wyjątkową współpracę między ogrodnikami a szefami kuchni – mówi Beata. – Bardzo nas to zainspirowało, zwłaszcza że uwielbiam warzywa prosto z ziemi, cenię ich naturalną formę. Kocham te, które wydają się pospolite jak seler, marchew, burak, i uwielbiam je serwować w nietypowej formie, której nie zrobimy w domu. W mojej kuchni nie znajdziecie pianek, żeli, kropek czy innych tekstur. Skupiam się na prezentowaniu produktu w jego pierwotnym, niezmienionym stanie – poddanego jedynie starannej obróbce, a następnie przedstawionego w jak najpiękniejszej formie, w jakiej występuje w naturze. Uważam, że natura wie najlepiej, jak działać, i robi to w sposób najpiękniejszy i najdoskonalszy.</p><figure class="wp-block-gallery has-nested-images columns-default is-cropped wp-block-gallery-4 is-layout-flex wp-block-gallery-is-layout-flex"><figure class="wp-block-image size-large"><a href="https://foodandfriends.pl/wp-content/uploads/2024/01/MLODA-POLSKA4161.jpg"><img decoding="async" width="1024" height="763" data-id="38177" src="https://foodandfriends.pl/wp-content/uploads/2024/01/MLODA-POLSKA4161-1024x763.jpg" alt="" class="wp-image-38177"/></a></figure></figure><figure class="wp-block-gallery has-nested-images columns-default is-cropped wp-block-gallery-5 is-layout-flex wp-block-gallery-is-layout-flex"><figure class="wp-block-image size-large"><img decoding="async" width="1024" height="684" data-id="38178" src="https://foodandfriends.pl/wp-content/uploads/2024/01/MLODA-POLSKA3929-1024x684.jpg" alt="" class="wp-image-38178"/></figure></figure><p>Nie deformuję więc i zmieniam tego, co ona stworzyła. Brakowało nam warzyw, które pozostają niemal nietknięte, ziół o odurzającym zapachu – wystarczy przesunąć dłonią po ich liściach, by rozwinęła się cudowna woń unosząca się w powietrzu. To jak najpiękniejsze naturalne perfumy. Spotkaliśmy na naszej drodze ludzi, z którymi wspólnie stworzyliśmy projekt „z pola na stół”. Head gardener Natalia Duda, twórczyni Jedzeniogrodu, oraz jej mąż Dominik prowadzą ekologiczne uprawy. Nie stosują żadnych chemikaliów. Ziemia jest żywa, wzbogacona minerałami i wartościowym kompostem powstającym między innymi z odpadków z naszej kuchni. Realizujemy model obiegu zamkniętego. Każdego dnia przywozimy ręcznie zbierane plony prosto z pola i ogrodu, serwując je już po kilku godzinach na talerzach gości. Natomiast to, czego nie jesteśmy w stanie wykorzystać, łącznie z fusami po kawie, trafia na kompost, aby wrócić po czasie do tej samej ziemi. Nasi partnerzy mają otwarte umysły i nie ma dla nich rzeczy niemożliwych. Przed sezonem planujemy wspólnie uprawy i kalendarz zbiorów. Oprócz znanych warzyw uprawiane są również nietypowe i rzadko spotykane w naszych stronach rośliny. W tym sezonie pojawiły się ogórek meksykański, pomidor kolczasty, liczi, okra, imbir, bataty, chili buena mulata, liście ostrygowe czy nawet bataty. Staramy się wykorzystywać w kuchni nie tylko dorodne bulwy czy piękne kwiaty, ale też liście, np. batatów czy aksamitki wąskolistnej. To, czego nie możemy zaprezentować w całej okazałości, przerabiamy na wywary, oliwy, salsy, fermentujemy lub przetwarzamy na octy. Reszta trafia na wspomniany wcześniej kompost. Z Natalią łączy mnie również gorąca miłość do pomidorów. Dzięki temu goście Młodej Polski mogą doświadczać najróżniejszych, w tym kolekcjonerskich ich odmian o niezwykłym smaku i kolorach: białych, tygrysich czy czarno-fioletowych. </p><p>– Natalia i Dominik podzielają naszą filozofię i wrażliwość na warzywa, kwiaty, owoce i zioła. Wszystkie rośliny są zbierane ręcznie, bez użycia maszyn. Kiedy zbierane są liście szpinaku, są one delikatnie układane jeden na drugim i starannie sztaplowane. Ta piękna ręczna praca stanowi istotną część procesu. Choć źródło tych produktów znajduje się blisko, zaledwie pół godziny drogi stąd, postanowiliśmy zainwestować w specjalne środki transportu. Kupiliśmy więc samochód chłodnię, który umożliwia nam utrzymanie wyjątkowej świeżości produktów. Co istotne, czerpiemy z naszej uprawy przez praktycznie cały rok. Oczywiście najwięcej plonów zbiera się od kwietnia do końca października. Niemniej jednak przez pozostałe miesiące korzystamy z przechowywanych dyń i innych warzyw korzeniowych. Co więcej, niektóre zioła i rośliny są odporne na mróz, co pozwala nam cieszyć się świeżymi liśćmi, na przykład roszponką, podczas późnej jesieni, a nawet zimy – mówi Beata.</p><p>– Dla mnie to naprawdę niezwykłe, że udało nam się to osiągnąć. Przypominam sobie, jak byliśmy w restauracji L’Arpège Alaina Passarda w Paryżu dwa lata temu i mieliśmy okazję spróbować podobnych warzyw – dodaje Tomek. – Zastanawialiśmy się wtedy z Beatą, jak to jest możliwe, że te warzywa pachną i smakują tak mineralnie, jak ziemia. Wtedy myślałem, że w Polsce nie dałoby się tego osiągnąć. Dziś możemy porównać jakość naszych warzyw z tamtymi i widzimy, że osiągnęliśmy naprawdę wysoki poziom. </p><figure class="wp-block-gallery has-nested-images columns-2 is-cropped wp-block-gallery-6 is-layout-flex wp-block-gallery-is-layout-flex"><figure class="wp-block-image size-large"><img decoding="async" width="817" height="1024" data-id="38179" src="https://foodandfriends.pl/wp-content/uploads/2024/01/MLODA-POLSKA3747-817x1024.jpg" alt="" class="wp-image-38179"/></figure>

<figure class="wp-block-image size-large"><img decoding="async" width="885" height="1024" data-id="38180" src="https://foodandfriends.pl/wp-content/uploads/2024/01/MLODA-POLSKA4039-2-885x1024.jpg" alt="" class="wp-image-38180"/></figure>

<figure class="wp-block-image size-large"><img decoding="async" width="1024" height="683" data-id="38181" src="https://foodandfriends.pl/wp-content/uploads/2024/01/MLODA-POLSKA3705-1024x683.jpg" alt="" class="wp-image-38181"/></figure></figure><p>– Jedzenie surowych warzyw korzeniowych to wyjątkowa przyjemność. Mają tę charakterystyczną wilgoć, ziemistość, która przywołuje wspomnienia z dzieciństwa spędzonego w bliskości natury, pól i ogrodów, czasu, kiedy warzywa nie potrzebowały przypraw. Wystarczyło oczyścić je z ziemi, wycierając o spodnie, i schrupać. Te obrazy osadziły się głęboko w naszej wrażliwości. Zatem pragniemy dać naszym gościom możliwość smakowania ogórków, które swoim aromatem przenoszą nas do ogrodu babci, czy moich ulubionych pomidorów, bo to właśnie od nich wszystko się zaczęło – nasza współpraca, nasze spotkanie z Natalią i Dominikiem, nasza przyjaźń oraz nasz projekt – mówi Beata. </p><p>Na stałe menu Młodej Polski składają się flagowe dania stanowiące bazę karty. Natomiast sezonowe produkty z pola mają dodać jej dynamizmu, świeżości. Codziennie można znaleźć dwie, trzy pozycje spoza karty, które, jak zapewniają nasi gospodarze, są wyjątkowe i często niepowtarzalne. </p><p>– Każdego dnia podejmujemy bardzo dużą liczbę gości – mówi Beata. – Dlatego prowadzimy codzienne zbiory, lecz nasza oferta nie opiera się tylko na warzywach. Dążymy do wyważenia różnych elementów. Na przykład, kiedy prezentujemy sezonowe tatary, które są stałym elementem menu, stawiamy jednocześnie na mocny akcent z pola. Obecnie serwujemy tatara z pomidorami San Marzano. Ale wcześniej mieliśmy tatara z chrzanem, a zamiast tradycyjnej musztardy użyliśmy liści o smaku musztardowo-chrzanowym. Ich chrupkość i intensywna świeżość były zniewalające. Tomek obawiał się nawet, że może to być zbyt progresywne dla gości i że nie zrozumieją tego pomysłu. Okazało się jednak, że się mylił – śmieje się szefowa kuchni. </p><p>– Wielką radością napawa nas to, że udało nam się stworzyć światowy koncept właśnie we Wrocławiu, w ramach Młodej Polski. Wszystkie nasze podróże, doświadczenia związane z winem i innymi alkoholami, polem i serwisem znalazły tu swoje odzwierciedlenie – mówi Tomek. – Kiedy rozmawiałem z kolegami z branży, zawsze słyszałem, że w Polsce taki koncept jest bardzo trudny do zrealizowania, że nikt tych niuansów nie zauważy. To wyzwanie stało się naszym celem, nawet jeśli nasza praca miałaby się przełożyć na doświadczenie dziesięciu osób, które to dostrzegą, i tak jest to warte starań, ponieważ dążymy do zmiany krajobrazu gastronomicznego w Polsce, we Wrocławiu. Z zadowoleniem obserwujemy, jak nasza koncepcja „farm fresh” staje się rzeczywistością. Równie ważna jest też towarzysząca temu swobodna, pozbawiona nadęcia atmosfera, nacechowana „młodopolską” gościnnością. </p><p>Już wkrótce goście, którzy docenili koncept Beaty i Tomka stworzony przy placu Solnym, będą mogli poznać ich nowe dzieło. – Druga restauracja jest prawie gotowa. Pracujemy nad tym projektem od ponad roku i jestem przekonana, że do końca 2023 roku z pewnością ją otworzymy – opowiada z entuzjazmem Beata. – Ten lokal cechuje się niezwykłą kameralnością. Znajduje się tam około dwudziestu sześciu miejsc siedzących, co daje większe możliwości szefowi kuchni i zespołowi, aby pokazać, na co nas stać. W tej restauracji również będę pełniła rolę szefowej kuchni. Bardzo chciałam mieć mniejszy lokal, który pozwoliłby mi wyrazić jeszcze bardziej to, co gra w mojej duszy, i był odzwierciedleniem mojej wrażliwości. Nie będzie to kontynuacja Młodej Polski, lecz autorski projekt, który nie będzie się opierał na tradycyjnej kuchni polskiej. Ta kuchnia będzie korzystała z produktów dostępnych na wyciągnięcie ręki, takich jak sery, mięsa i składniki z pola, ale zinterpretowanych w zupełnie nowym kontekście, zgodnie z moją wizją. Będzie to restauracja typu bistro bez elementów fine diningu, ponieważ sama najlepiej się czuję w miejscach takich jak wine bary, bistra czy neobistra. Ma to być miejsce pełne emocji i wrażeń, oferujące pełną opiekę i niezwykłą gościnność z naszej strony. Będzie bardziej „niegrzeczne” pod względem kulinarnym, a menu będzie bardzo dynamiczne. Tomek już komponuje minimalistyczną a jednocześnie progresywną listę alkoholi.</p><figure class="wp-block-gallery has-nested-images columns-2 is-cropped wp-block-gallery-7 is-layout-flex wp-block-gallery-is-layout-flex"><figure class="wp-block-image size-large"><img decoding="async" width="760" height="1024" data-id="38183" src="https://foodandfriends.pl/wp-content/uploads/2024/01/MLODA-POLSKA4356-760x1024.jpg" alt="" class="wp-image-38183"/></figure>

<figure class="wp-block-image size-large"><img decoding="async" width="683" height="1024" data-id="38184" src="https://foodandfriends.pl/wp-content/uploads/2024/01/MLODA-POLSKA3823-683x1024.jpg" alt="" class="wp-image-38184"/></figure></figure><p>Restauratorzy zapewniają, że nowy projekt będzie także pod względem wizualnym czymś absolutnie wyjątkowym nie tylko w skali kraju. – Wystrój będzie czymś, czego jeszcze świat nie widział: od podłogi przez klamki, kolorystykę, fugi po futurystyczno-modernistyczny bar. Wnętrze lokalu zaprojektowało Paradowski Studio, którego twórcy Zuza i Piotr Paradowscy są uznawani za jednych z najbardziej utalentowanych architektów młodego pokolenia i cieszą się uznaniem na świecie. Nasza współpraca z nimi była wyjątkowa, a jej efekty są imponujące. Koncepcja opiera się na zderzeniu przeciwności, co ma miejsce również w kuchni. Wykorzystujemy kontrast taniego i drogiego, tak jak w przypadku selera, który po długiej obróbce polegającej na pieczeniu w cieście solnym oraz podaniu z autorskimi dodatkami staje się daniem luksusowym. Ten luksus wynika z wiedzy, umiejętności i kreatywności. To miejsce jest nasycone niezwykłą koncepcją, zabawą i humorem. Będzie to kreacja, która wyłamuje się z wszelkich etykiet i kulinarnych ram – tłumaczy z entuzjazmem Beata. </p><p>– Podczas podróży kulinarnych po całym świecie zdobywamy doświadczenie, a wraz z nim zmienia się nasza percepcja. Nowa restauracja to kropka nad „i” naszych doświadczeń, suma naszych porażek i sukcesów, a także kompetencji – dodaje Tomek. – Tworzymy miejsce, które zaimponowałoby nam, które sami chcielibyśmy odwiedzić. </p><p>– Zawsze powtarzamy, że naszą siłą są ludzie – nasz zespół. Nowy lokal stworzyliśmy od podstaw, dekonstruując wszystko i układając na nowo wszystkie klocki. Będę tam szefową kuchni, ale trzon zespołu będzie stanowiła zaufana ekipa, z którą od lat tworzymy Młodą Polskę. W obu lokalizacjach Iza będzie head sommelierką, a Krzysztof Musielak menedżerem. Patryk Klimek, z którym pracuję od zawsze, jest również zaangażowany w proces budowy nowego miejsca, ale nadal jest sous chefem w Młodej Polsce. Natomiast sous chef Marcin Marchwiak przejdzie do nowego miejsca – wyjaśnia Beata. </p><p>– To bardzo ważne – dodaje Tomek. – Bo choć „na afiszu” występujemy głównie my, to nasz zespół stanowi klucz do sukcesu i umożliwia nam tworzenie tego miejsca. Kiedy dzielimy się z nimi nowymi pomysłami, ufają nam i wierzą w naszą wizję, co wynika między innymi z przyjacielskich relacji między nami, których stworzenie zawsze było naszym celem. Restauracja ma rzecz jasna wymiar biznesowy. Jednak gotowanie, serwowanie alkoholu i zapraszanie do tego świata ludzi jest nasycone emocjami związanymi z gościnnością i domem. Proponowano nam wielokrotnie prowadzenie lokali w różnych częściach Polski, my jednak zawsze chcieliśmy tworzyć coś, co jest zgodne z naszym podejściem, i robić to z ludźmi, którzy podzielają tę samą filozofię, czyli z naszym zespołem. Decyzje podejmowaliśmy razem. Poprzez nasze koncepcje chcieliśmy i chcemy zmienić oblicze gastronomii i cieszymy się, że ta idea napędza nas wszystkich, mimo że branża gastronomiczna bywa trudna. </p><p>Zanim traficie do nowego miejsca tworzonego przez ekipę spod znaku Młodej Polski, koniecznie zajrzyjcie na plac Solny 4. Pamiętam, że gdy prawie dziesięć lat temu gościliśmy we Wrocławiu jednego z najsłynniejszych włoskich kucharzy Enrica Cereę z trzygwiazdkowej restauracji Da Vittorio, poprosił nas, abyśmy zabrali go do lokalu z dobrą, autentyczną polską kuchnią. Mimo naszych intensywnych poszukiwań, zakończyło się to niemal katastrofą. Dziś wiedzielibyśmy, gdzie skierować nasze kroki.</p><p><sup>TEKST:&nbsp;<strong>IGOR GRZESZCZUK, MAGDALENA KACZYŃSKA</strong><br>ZDJĘCIA:&nbsp;<strong>MAŁGORZATA OPALA</strong></sup><br><sup>Artykuł pochodzi z 60. edycji magazynu FOOD &amp; FRIENDS.</sup></p>]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://foodandfriends.pl/mloda-polska/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Kulinarna stolica Dolnego Śląska</title>
		<link>https://foodandfriends.pl/kulinarna-stolica-dolnego-slaska/</link>
					<comments>https://foodandfriends.pl/kulinarna-stolica-dolnego-slaska/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[magda]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 28 Sep 2023 06:40:45 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Stories]]></category>
		<category><![CDATA[Wrocław]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://foodandfriends.pl/?p=37838</guid>

					<description><![CDATA[Stolica Dolnego Śląska z pewnością zasługuje na to, by w przyszłym roku dołączyć do grona...]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Stolica Dolnego Śląska z pewnością zasługuje na to, by w przyszłym roku dołączyć do grona miast, które znajdą się na kulinarnej mapie Michelina. Zanim jednak zapadną strategiczne decyzje dla miasta „stu mostów” i zanim trafią tu inspektorzy Czerwonego Przewodnika, pojawiliśmy się my i odwiedziliśmy kilka restauracji, które naszym zdaniem zasługują na wyróżnienie przez Michelina.</p><p><strong>Młoda Polska.</strong> Jest dziewiąta rano. Z Beatą Śniechowską i Tomkiem Czechowskim, właścicielami Młodej Polski, spotykamy się w podwrocławskiej wsi Żórawina. Tu mają swoje uprawy i stąd pochodzi wiele warzyw, które znajdziecie na talerzach, gdy odwiedzicie ich restaurację. Beata chodzi z koszem między grządkami i wrzuca do niego to, co o tej porze roku najlepsze. Nam szczególnie imponuje liczba gatunków pomidorów, które z dumą prezentuje szefowa kuchni. Mieszcząca się na wrocławskim placu Solnym Młoda Polska zaczyna dziś przyjmować gości o szesnastej, więc mamy dość czasu, by zdążyć wrócić do miasta i by nasza gospodyni mogła nam zaprezentować, wykorzystując także poranne zbiory, kilka dań, które tak chętnie wybierają nie tylko wrocławianie, ale i odwiedzający miasto goście. Śmiało można powiedzieć, że po czterech latach funkcjonowania restauracja jest najgorętszym kulinarnym adresem Dolnego Śląska.</p><figure class="wp-block-image size-full"><img decoding="async" width="2000" height="1328" src="https://foodandfriends.pl/wp-content/uploads/2023/09/MLODA-POLSKA.jpg" alt="" class="wp-image-37844"/><figcaption class="wp-element-caption"><strong>Młoda Polska bistro &amp; pianino</strong></figcaption></figure><p><strong>Hotel Monopol.</strong> Ten piękny secesyjny budynek w śródmieściu Wrocławia i powstały w nim w 1892 roku hotel to kawał historii stolicy Dolnego Śląska. Gościło w nim bowiem wiele znanych osób i do dziś, gdy dzieje się w mieście coś wyjątkowego, jest niemal pewne, że przybywające tu gwiazdy sztuki czy sportu zamieszkają właśnie w Monopolu. Część z nich możemy zobaczyć na zdjęciach w hotelowym biurze niedaleko recepcji. Właściciele hotelu nie epatują nimi, ale związany z Monopolem od niemal dekady dyrektor Maciej Stoces chętnie pokazuje nam kilka fotografii wybitnych postaci. My z kolei możemy powiedzieć, że z tym hotelem wiążą się początki naszego magazynu. W lutym 2011 roku ukazało się bowiem jego czwarte wydanie, a w nim pierwszy duży reportaż opisujący stolicę Dolnego Śląska od kuchni.</p><figure class="wp-block-image size-full is-resized"><img decoding="async" src="https://foodandfriends.pl/wp-content/uploads/2023/09/AQUARIO3117.jpg" alt="" class="wp-image-37845" style="width:840px;height:537px" width="840" height="537"/><figcaption class="wp-element-caption"><strong>Hotel Monopol</strong></figcaption></figure><p><strong>IDA Kuchnia i Wino.</strong> Gdy nadchodzi moment, że szefowie kuchni są na to gotowi, chcą podjąć ryzyko i decydują się na otwarcie własnej restauracji, to zawsze kibicujemy takim projektom. Takie wyzwanie nigdy nie jest łatwe, a zwłaszcza w czasach galopujących cen i innych wyzwań, które stawia rynek. W tym przypadku projekt Ida kuchnia i wino to dzieło nie jednego, a aż czterech kucharzy. A konkretnie trzech mężczyzn i jednej kobiety. Są wśród nich znany z łamów naszego magazynu Rafał Borys, były szef kuchni Zamku Topacz, jego prawa ręka Małgosia Karkocha, Marcin Węglowski, który przed laty pracował z Rafałem w Anglii, a następnie w Topaczu, oraz Krzysztof Kusak także związany z tym podwrocławskim miejscem.</p><figure class="wp-block-image size-full"><img decoding="async" width="2000" height="1314" src="https://foodandfriends.pl/wp-content/uploads/2023/09/IDA.jpg" alt="" class="wp-image-37846"/><figcaption class="wp-element-caption"><strong>IDA Kuchnia i Wino</strong></figcaption></figure><p><strong>Przystań &amp; Marina. </strong>Minęło już ponad dwanaście lat od momentu, gdy trafiliśmy tu po raz pierwszy, a w tym roku minie piętnaście lat, odkąd Przystań (dziś Przystań &amp; Marina) przyjęła pierwszych gości. Leżąca nad Odrą między dwoma mostami z przepięknym widokiem na Uniwersytet Wrocławski restauracja na stałe i mocno zapisała się na kulinarnej mapie miasta. Co ciekawe, jej kuchnią od początku zarządza ta sama osoba: Karol Sankowski. W upalne przedpołudnie z właścicielami restauracji Agnieszką i Marcinem Chmielewskimi oraz Karolem spotykamy się na lunchu na tarasie restauracji. Jak podsumować taki szmat czasu? I jak ekipa z Przystani chce świętować swoją kryształową rocznicę?</p><figure class="wp-block-image size-full"><img decoding="async" width="2000" height="1467" src="https://foodandfriends.pl/wp-content/uploads/2023/09/PRZYSTAN5605-2.jpg" alt="" class="wp-image-37849"/><figcaption class="wp-element-caption"><strong>Przystań &amp; Marina</strong></figcaption></figure><p><strong>Grape by Orson. </strong>Gdy pod koniec września ubiegłego roku zamykał po półtora roku działalności Neobistro Wolność, wielu foodies czuło spory zawód. Orsona Hejnowicza prezentowaliśmy na łamach naszego magazynu w 2021 roku w cyklu FOOD &amp; FUTURE jako szefa kuchni przyszłości. Wcześniej zdobywał doświadczenie w wielu świetnych zagranicznych restauracjach, a poznańska Wolność mieszcząca się w podwórzu kamienicy na modnych Jeżycach od początku przyciągała ambitnym zmieniającym się co tydzień menu i wyjątkową atmosferą, jaką stworzył szef kuchni ze swoim zespołem. W połowie sierpnia tego roku Orson powrócił z kolejnym autorskim projektem, tym razem we Wrocławiu i tym razem nie tylko jako szef kuchni, ale i dyrektor hotelu Grape w pięknej willowej części stolicy Dolnego Śląska.</p><figure class="wp-block-image size-full"><img decoding="async" width="2000" height="1486" src="https://foodandfriends.pl/wp-content/uploads/2023/09/GRAPE-BY-ORSON4934.jpg" alt="" class="wp-image-37855"/><figcaption class="wp-element-caption"><strong>Grape by Orson</strong></figcaption></figure><p><sup>TEKST:&nbsp;<strong>IGOR GRZESZCZUK, MAGDALENA KACZYŃSKA</strong><br>ZDJĘCIA:&nbsp;<strong>MAŁGORZATA OPALA</strong><br>Reportaże z Wrocławia możecie znaleźć w 60. numerze magazynu FOOD &amp; FRIENDS</sup></p>]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://foodandfriends.pl/kulinarna-stolica-dolnego-slaska/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Bread Pit</title>
		<link>https://foodandfriends.pl/bread-pit/</link>
					<comments>https://foodandfriends.pl/bread-pit/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[magda]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 19 Mar 2018 12:36:34 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Stories]]></category>
		<category><![CDATA[Reportaż]]></category>
		<category><![CDATA[Wrocław]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://foodandfriends.pl/2018/03/19/bread-pit/</guid>

					<description><![CDATA[W Studiu Kulinarnym we wrocławskim Browarze Mieszczańskim witają nas przestronne ciepłe wnętrza...]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>W Studiu Kulinarnym we wrocławskim Browarze Mieszczańskim witają nas przestronne ciepłe wnętrza i śmiechy uczestników warsztatów zgromadzonych wokół prowadzącego je Piotra Kucharskiego. Jak utoczyć kształtną bułkę, jak znaleźć dla chleba odpowiednie miejsce w piecu, jak zapewnić właściwe nawilżenie i prawidłowo naciąć wierzch bochna? – z takimi problemami właśnie się zmagają.</p><figure class="wp-block-image is-resized"><img decoding="async" src="https://foodandfriends.pl/wp-content/uploads/2018/03/DSC_9946-Edit.jpg" alt="bp" class="wp-image-490" width="1024" height="681"/></figure><p>Prowadzący warsztaty udowadnia, że pieczenie chleba to sztuka. Przekazuje wiedzę, której nie dostarczą uczestnikom żadna książka czy internet. Z pieców powoli zaczyna się unosić kuszący zapach domowego pieczywa, przenoszący nas do wspomnień z dzieciństwa. Bo kto z nas nie chowa w pamięci choć jednego momentu wypełnionego swojskim aromatem, teksturą chrupiącej skórki, smakiem piętki odrywanej tuż po wyjściu za próg piekarni?</p><figure class="wp-block-image is-resized"><img decoding="async" src="https://foodandfriends.pl/wp-content/uploads/2018/03/kucharski-big_1163_0.jpg" alt="ksiazka" class="wp-image-491" width="466" height="592"/></figure><figure class="wp-block-image is-resized"><img decoding="async" src="https://foodandfriends.pl/wp-content/uploads/2018/03/zytni-ze-sliwka.jpg" alt="chleb" class="wp-image-492" width="515" height="635"/></figure><p>Także dla Piotra Kucharskiego chleb to rzecz wyjątkowa, nieodłącznie związana z wspaniałymi chwilami, które spędził w powstałej w 1938 roku w wielkopolskiej Łęce Opatowskiej piekarni dziadka. Pieczenie to jego konik, pasja, a także historia rodzinna, która drzemała w nim od dawna i w końcu została zapisana na kartach jego pierwszej książki: Chleb. Domowa piekarnia. Książki, która powstała w czasach „antyglutenowej zarazy”, jak pisał Maciej Nowak, i stała się zwiastunem rewolucji, powrotu do tradycji piekarniczych tak mocno wpisanych w nasze dziedzictwo kulturowe. Dziś Piotr jest już autorem trzech książek i choć wielu osobom kojarzy się głównie z pieczywem, to jest także pasjonatem „grzebania w ziemi”, jak sam to nazywa w swojej ostatniej książce Miejski farmer. Często gości także na antenie porannego programu „Dzień dobry TVN”, w którym także nie zawsze tylko piecze.</p><figure class="wp-block-image is-resized"><img decoding="async" src="https://foodandfriends.pl/wp-content/uploads/2018/03/DSC_9533.jpg" alt="bp" class="wp-image-493" width="1024" height="683"/></figure><p>To wypieki są jednak jego największą pasją. Piotr z radością obserwuje, jak powracają stare metody, zapomniane odmiany zbóż, jak pieczenie chleba powraca do naszych domowych piekarni. Z dumą opowiada o ludziach, którzy chcąc zgłębić tajniki tradycyjnych receptur, przyjeżdżają na warsztaty z najdalszych zakątków Polski. Miejsca na warsztatach rozchodzą się jak ciepłe bułeczki. Z pewnością jest to zasługa Piotra, jego osobowości, otwartości i wiedzy, ale i niezwykłej atmosfery, którą tworzy Studio Kulinarne wraz z wszystkimi prowadzącymi. Bo Studio to przecież nie tylko on. Projekt powstał w 2011 roku. Wtedy to nasz gospodarz wpadł na pomysł, aby stworzyć miejsce, w którym można się spotkać i wspólnie coś ugotować. Wówczas w Polsce ta idea dopiero raczkowała. Wzorce czerpał z Zachodu. Wkrótce ilość pracy przerosła twórcę Studia. Znalazł więc wsparcie we wspólnikach, którzy wnieśli nową jakość.</p><figure class="wp-block-image is-resized"><img decoding="async" src="https://foodandfriends.pl/wp-content/uploads/2018/03/piekarniik.jpg" alt="pk" class="wp-image-494" width="1384" height="981"/></figure><p>Studio zostało zmodernizowane, powstały nowe stanowiska, a ofertę rozszerzono o kolejne kursy. Aby pomieścić w nazwie wszystkie aspekty działalności, projekt został przemianowany ze Studia Kulinarnego – Piotr Kucharski na Studio Kulinarne – Browar Mieszczański. Dziś działa ono w dwóch wrocławskich lokalizacjach, z trudem mieszcząc wszystkich chętnych. Warsztaty prowadzone są w małych, 12-osobowych grupach. Studio współpracuje z 20 kucharzami, specjalistami, niezwykłymi osobowościami, pasjonatami, którzy potrafią przekazać swoją wiedzę w przystępny i fascynujący sposób. Jednym z nich jest Tobiasz Herman, współwłaściciel i między innymi twórca jednej z najpopularniejszych imprez w kalendarzu Studia – męskich spotkań „Steki i spółka”. Nie można również nie wspomnieć o prawdziwej legendzie – Kurcie Schellerze, który także prowadził tu zajęcia. – Kurt jest chodzącą encyklopedią – mówi Piotr. Mistrz w prostym menu potrafi przemycić szeroką wiedzę bazującą na latach doświadczeń. Genialnie prowadzi też warsztaty i ma niezwykłą charyzmę. Piotr stara się uczestniczyć w jego warsztatach, aby nauczyć się czegoś nowego. Choć przyznaje, że nie tylko kucharze są dla niego źródłem wiedzy. Także uczestnicy warsztatów wiele wnoszą, zaskakując go na każdym kroku. Rozpisują skomplikowane wzory chemiczne, tłumacząc procesy zachodzące podczas solenia mięsa, dzielą się tajnikami produkcji miodu czy najwyższej jakości wołowiny.</p><figure class="wp-block-image is-resized"><img decoding="async" src="https://foodandfriends.pl/wp-content/uploads/2018/03/DSC_9554.jpg" alt="bp" class="wp-image-495" width="1024" height="683"/></figure><p>Studio Kulinarne nie jest jednak jedynym polem działań Piotra. Nowy projekt to kawiarnia. Piotr opowiada, że zafascynował się kawą, kiedy rozpoczął pracę w gastronomii. Wtedy to odkrył, czym jest dobra kawa. Kiedy pojawiła się możliwość przejęcia kultowej wrocławskiej kawiarni Rozrusznik, nie zastanawiał się ani chwili. – Dlaczego Rozrusznik? Bo jeśli wypijesz u nas kawę, to działasz do końca dnia – śmieje się Piotr.</p><figure class="wp-block-image is-resized"><img decoding="async" src="https://foodandfriends.pl/wp-content/uploads/2018/03/DSC_9834.jpg" alt="bp" class="wp-image-496" width="1024" height="704"/></figure><p>Kawiarnia znajduje się kilometr od wrocławskiego Rynku i jest prawdziwą ikoną. To jej powstanie siedem lat temu wyznaczyło początek rewitalizacji Nadodrza, które rozwija się dziś coraz ciekawiej. Z dzielnicy zapomnianej stało się miejscem, gdzie królują sztuka, kreatywność i dobra kuchnia. W marcu Rozrusznik zaprezentuje swe wnętrze po renowacji. Mimo zmian zachowa jednak swoją kameralną, przytulną atmosferę zamkniętą w niecałych 40 mkw i 18-20 miejscach dla gości. Wystrój inspirowany jest wzornictwem z lat 60. i 70. ubiegłego wieku. Goście zasiądą w oryginalnych, poddanych renowacji fotelach polskiego i czeskiego dizajnu. Wnętrze ociepli zieleń – jedną z witryn w całości wypełni kwiatowy ogród. Lokal będzie serwował wypieki Piotra Kucharskiego. Raz w tygodniu, na początku, jak zaznacza gospodarz, będzie też wypiekany przez niego chleb. Ale to nie koniec. W drugim etapie remontu poszerzona zostanie powierzchnia zimnej kuchni, co pozwoli serwować w kawiarni wyjątkowe kanapki na bazie świetnego pieczywa. Z najwyższej półki będzie też podawana w Rozruszniku kawa. – Tylko specialité i premium – gwarantuje Piotr. Kolejny etap to kontener magazynowy, który wypełni się pieczywem i deserami na sprzedaż. Piotr mnoży pomysły. Co jeszcze? W planach jest kolejna książka, tym razem o wypiekach na zakwasie.</p><figure class="wp-block-image is-resized"><img decoding="async" src="https://foodandfriends.pl/wp-content/uploads/2018/03/DSC7920._800jpg.jpg" alt="bread" class="wp-image-497" width="800" height="532"/></figure><p>– A może własna piekarnia? – pytamy. Po czym otwieramy niemal usta z podziwu, słysząc, że jest już nawet nazwa. I to jaka.<br>
– Nazwę ją – mówi z gospodarz, przyglądając się naszej reakcji – Bread Pit. Chwyciło.</p><p><sup>TEKST: <strong>MAGDALENA KACZYŃSKA</strong><br> ZDJĘCIA: <strong>MAŁGORZATA OPALA / MAŁGORZATA KUJDA</strong></sup><br> <sup>Artykuł pochodzi z 38. numeru magazynu FOOD &amp; FRIENDS.</sup></p>]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://foodandfriends.pl/bread-pit/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
