Nasze Ulubione Historie... o miłości – Agata i Michał Kuter

Miłość to ogromna siła, która kształtowała historię, zmieniała losy małe i duże, zainspirowała niejedno dzieło i przedsięwzięcie. Celebrujemy ją cały rok, tak powie gros zakochanych. Jest jednak jeden dzień w roku, kiedy czerwone serduszka są wszechobecne, a wszystkie stoliki w restauracjach wypełnione. Dla nas Walentynki stały się pretekstem, aby zapytać zakochane pary z naszych Ulubionych Adresów o ich miłosne historie. 

Agata Kuter, współtworzy wraz z mężem Michałem poznańską restaurację A Nóż Widelec. Szef kuchni bardzo stara się o to, aby imię żony znalazło się zaraz obok jego, kiedy mowa jest o sukcesach A Nóż Widelec. Agata dba ze swoim zespołem o gości oraz zajmuje się kartą win. Przyznaje nam w rozmowie, że ma wrażenie, że w gastronomii działa z Michałem od zawsze. 

–  Z Michałem poznaliśmy się na praktykach miesięcznych w Międzywodziu. Bardzo nas śmieszy fakt, że wówczas on pracował na sali, a ja w kuchni, czyli zupełnie odwrotnie niż jest to w dzisiejszych czasach. Już w szkole gastronomicznej oboje dorabialiśmy sobie jako kelnerzy. Jednak wtedy nie śniło nam się nawet, że będziemy mieć swoją restaurację. Owszem, czasem o tym rozmawialiśmy, ale traktowaliśmy ten temat jak marzenie, które się nigdy nie ziści. Lata doświadczenia dały nam odwagę, by myśleć o swoim śnie realnie. Zdaliśmy sobie sprawę, że jest to możliwe, gdyż mamy dobre przygotowanie, i na tamte czasy, spory kapitał na otworzenie czegoś swojego  –  mówi nam Agata, wspominając czas, który wraz mężem spędziła w Wielkiej Brytanii. Ich zawodowe losy na emigracji również związane były z gastronomią. Nie porzucili jednak nigdy myśli o tym, aby wrócić do Polski i tu zająć się restauratorstwem. 

Agata I Michał

–  Jeszcze będąc w Anglii, szukaliśmy lokalu do wynajęcia. O mały włos nie otworzyliśmy restauracji w Warszawie na Białołęce. Przez parę miesięcy załatwialiśmy formalności. Miała to być spółka z naszym kolegą z Anglii. Plan jednak się nie powiódł z powodów zupełnie od nas niezależnych. Niestety jednak w międzyczasie i ja i Michał złożyliśmy wypowiedzenia w pracy, powrót do Polski zbliżał się nieuchronnie, a my byliśmy do punkcie wyjścia –  wspomina Agata Kuter.  Po długich namysłach Agata i Michał zdecydowali się rzucić na głęboką wodę i wrócili do kraju bez planu. Zdeterminowani, aby zrealizować wspólne marzenie, nie ustawali w poszukiwaniu miejsca na restaurację. –  Oglądaliśmy mnóstwo lokali, lecz nic nas nie urzekło. Pewnego wieczoru pełni rezygnacji, uświadomiliśmy sobie, że nasza bliska ciocia i wujek mają pensjonat w Poznaniu. I tak się zaczęła się historia naszego wspólnego dzieła: A Nóż Widelec –  mówi nam Agata. 

Restaurację otwierali pełni obaw. Lokal znajduje się na obrzeżach miasta, pomiędzy domkami jednorodzinnymi. –  Pamiętam, jak rozmawiałam z naszymi gośćmi, którzy często podkreślali, że możemy nie przetrwać w tym miejscu. Mimo to, udało się. W tym roku będziemy obchodzić w listopadzie 10. rocznicę otwarcia naszego wspólnego dzieła.  

ANW
Wspólne dzieło Agaty i Michała –  A Nóż Widelec

 

Dziesięć lat upłynęło jak jedna chwila, a Agacie i Michałowi udało się stworzyć sprawnie działający duet także w interesach. –  Nie każdej parze udaje się otworzyć wspólny biznes i w nim wytrwać, pomimo, że darzą się szczerym uczuciem –  przyznaje Agata. –  Gastronomia to brutalny świat: stres, nerwy, płacz, poświęcenia, niekończące się kompromisy i morze ciągłych zawirowań. Współpracy trzeba się nauczyć. W naszym przypadku to spore doświadczenie pomogło w stworzeniu restauracji na tak wysokim poziomie, na jakim jest obecnie. Od początku wiedzieliśmy, jaką restauracje chcemy tworzyć. Kilka priorytetów zmieniło się przez te lata, ale fundamenty są niezmienne. Intuicyjnie potrafiliśmy od początku rozdzielać miłość i sprawy zawodowe, ale oczywiście nie zawsze jest tak słodko. Sielanka kończy się gdy jedno z nas ma zupełnie odmienne zdanie na jakiś temat dotyczący restauracji. Ileż wówczas musimy użyć argumentów, aby przekonać drugą stronę! –  wzdycha Agata. –  Ale prawda jest taka, że nie wyobrażam sobie innego życia niż to u boku Michała, z którym naprawdę dobrze mi się współpracuje –  dodaje szybko, przyznając, że życie całej rodziny jest skupione wokół restauracji.

–  A Nóż Widelec to coś od czego nie da się odciąć –  śmieje się Agata. –  Trzeba przyznać, że cała rodzina łącznie z naszym małym synkiem jest zaangażowana w restaurację. Bywają dni, że wszyscy jesteśmy w pracy. My czynnie uczestniczymy w serwisie, a nasze dziecko gdzieś tam się krząta w pokoju zabaw dla dzieci. Staramy się wieczorami odetchnąć od restauracji, ale nadal głową jesteśmy w tym miejscu do momentu, aż nasz zespół nie wyjdzie z budynku –  dodaje. 

–  A Walentynki? Zawsze spędzamy je razem –  mówi z uśmiechem Agata Kuter –  Zawsze jesteśmy razem w pracy, od kiedy sięgam pamięcią. Czynimy ten dzień nie tylko wyjątkowym dla nas, ale i innych par, które możemy w Walentynki gościć w A Nóż Widelec. To jest dla nas największa radość –  podsumowuje współtwórczyni poznańskiej restauracji.

TEKST: MAGDALENA KACZYŃSKA
ZDJĘCIA: MAŁGORZATA OPALA, BARTOSZ DZIAMSKI

Powiązane