Nasze Ulubione Historie... o miłości – Magdalena Sajnaj i Dominik Narloch

Miłość to ogromna siła, która kształtowała historię, zmieniała losy małe i duże, zainspirowała niejedno dzieło i przedsięwzięcie. Celebrujemy ją cały rok, tak powie gros zakochanych. Jest jednak jeden dzień w roku, kiedy czerwone serduszka są wszechobecne, a wszystkie stoliki w restauracjach wypełnione. Dla nas Walentynki stały się pretekstem, aby zapytać zakochane pary z naszych Ulubionych Adresów o ich miłosne historie. 

Z walentynkową wizytą w redakcji FOOD & FRIENDS –  studiu kulinarnym na Młyńskiej 12 pojawiła się para, którą połączyła miłość, pasja do kuchni oraz gastronomii – szef kuchni poznańskiej restauracji Cucina Dominik Narloch oraz jego narzeczona Magdalena Sajnaj. Początki ich znajomości sięgają czasów, kiedy oboje pracowali w restauracji Hugo. Magda zaczynała wtedy swoją przygodę z gastronomią na stanowisku pomocnika kelnera. Dominik był w Hugo kucharzem. – Pojawiła się między nami nić porozumienia, która potem przemieniła się w przyjaźń. Byliśmy wtedy w stałych związkach. Niestety brak czasu oraz brak równowagi między życiem prywatnym, a zawodowym spowodował, że nasze drogi z ówczesnymi partnerami się rozeszły. Stało się to dla nas obojga w jednym momencie. Nasza znajomość zaczęła wtedy ewoluować i przerodziła się w miłość – wspomina Magda Sajnaj. 

Dominik Narloch
Magda Sajnaj i Dominik Narloch z wizytą na Młyńskiej 12

 

Rodzące się uczucie nigdy nie było dla pary przeszkodą w budowaniu zawodowych relacji, mimo, że poddawane były one niejednej próbie. – Wspólna praca była dla nas sytuacją naturalną i nigdy nie mieliśmy problemu, aby rozgraniczyć nasze profesjonalne działania i sprawy domowe –  wspomina Magda. W hotelu Herbarium, gdzie para pracowała na dwóch odpowiedzialnych stanowiskach: szefa kuchni oraz kierownika gastronomii, spory na tle zawodowym zdarzały się niejednokrotnie. –  Zawsze potrafiliśmy te dwa światy skutecznie rozdzielić. Doprowadzało to do zabawnych sytuacji, kiedy dopiero po jakimś czasie nasi współpracownicy orientowali się, że łączy nas co więcej niż stosunki zawodowe –   śmieją się Magda i Dominik, opowiadając o codziennych rytuałach pożegnań przed wyjściem do pracy i życzenia sobie nawzajem miłego dnia, mimo, że za parę chwil oboje mieli się spotkać ponownie w Hotelu Herbarium. Ten sam schemat miał miejsce po powrocie do domu. –   Dominik jeszcze próbował kontynuować coś, co zaczął mówić w pracy, a ja szybko ucinałam temat tłumacząc, że zamknęliśmy drzwi i już o tym nie rozmawiamy –   wyjaśnia Magda. Mimo wielu profesjonalnych utarczek ciepłe uczucia Magdy i Dominika czasami jednak nie dały się ukryć. –  Pracodawcy niejednokrotnie zwracali uwagę na to, w jak ciepły sposób mówiłam o kuchni, daniach Dominika oraz o nim samym. Moje wypowiedzi tryskały dobrą energią i miłością –  wyznaje nam ze śmiechem Magda.   

Wspólna pasja i uczucie powoduje, że Dominik i Magda są dla siebie ogromnym wsparciem. Nawzajem się motywują i napędzają swoje działania zawodowe. Magda angażuje się w proces powstawania dań i niejednokrotnie podpowiada partnerowi, jak o nich opowiadać. –  Magda często hamowała mnie w tworzeniu deserów w wersji wytrawnej, tłumacząc, że goście tego nie zrozumieją, ponieważ chcą ich w klasycznej formie. Ja byłem pewien, że zwycięży ciekawość nowych smaków. Okazywało się jednak, że to Magda miała rację –  mówi nam Dominik. –  Wiele czasu spędzamy, pracując razem, co przekłada się na nasz wspólny język. Dominik nie musi wyjaśniać co robimy, czy jak robimy. Pada hasło i działamy, czy są to zdjęcia potraw, czy warsztaty kulinarne. Często spędzamy całe wolne wieczory, rozmawiając o nich z pasją –  dodaje Magda.

deser
Walentynkowy deser Dominika Narlocha –  sernik z koziego sera z consommé truskawkowym, olej z mięty i galaretka z szampana i ziaren kakaowca

 

Doświadczenia w gastronomii mają również ogromny wpływ na wzajemną wyrozumiałość partnerów. Oboje przyznają, że w przypadku par, gdzie jedna osoba jest spoza branży jest trudniej o zrozumienie trudności, jakie ten zawód niesie. Często kończy się to ich rozpadem. Nie da się porównać pracy w kuchni z pracą przy biurku. Mimo, że nie jest to łatwe Magda rozumie nienormowany czas pracy partnera, to, że jego plany mogą się zmienić z godziny na godzinę. Z wyrozumiałością traktuje ciągłe rozmowy telefoniczne oraz wcześniejsze powroty do domu z wakacyjnych wyjazdów.

Oboje przyznają, że ich syn, Maks, z pewnością przed gastronomią i gotowaniem nie ucieknie. Para spędza sporo czasu w kuchni, chodząc do restauracji lub rozmawiając o gotowaniu, co syn z pewnością odczuje. –  Maks miał 6 miesięcy, kiedy spróbował pierwszego ramenu. Będzie trudno trzymać go z dala od tego świata –  śmieje się Magda.  –  Nie będziemy mu jednak robić zdjęć w czapce kucharskiej i pchać do kulinarnych programów telewizyjnych dla dzieci –  dodaje Dominik. –  Go to satysfakcjonujące zajęcie, ale pełne stresu i wyrzeczeń. Nie chciałbym dla naszego dziecka tak ciężkiego zawodu. Choć to oczywiście on dokona kiedyś decyzji –  wyjaśnia z powagą w głosie szef kuchni.

Zapytani o plany na Walentynki Magda i Dominik mówią, że pewnie spędzą ten wieczór rozmawiając o wspólnych planach na przyszłość. Wkrótce para przeniesie się do własnego domu, który obecnie jest w trakcie budowy. Jego sercem będzie oczywiście kuchnia. –  Będzie to kuchnia funkcjonalna, oparta na dobrym, inteligentnym sprzęcie. Najważniejsze jest jednak to, że będzie to przestrzeń, która stanie się integralną częścią wnętrza. Nie zamkniętą przestrzenią, gdzieś na uboczu, gdzie gotujemy, a potem zamykamy drzwi, a jego centrum, bo to wokół niej kręci się całe nasze życie –  podsumowuje Dominik.
 

TEKST: MAGDALENA KACZYŃSKA
ZDJĘCIA: MAŁGORZATA OPALA
PORCELANA: WWW.MEBLEI.COM.PL

Powiązane