Tasaky. Podróże w kadrze Krzysztofa Bednarzewskiego.

Tasaky proponuje nie tylko ucztę dla podniebienia, ale i dla oka. Już od wejścia podziwiamy minimalistyczny wystrój, a wzrok przykuwają pełne niezwykłych kolorów fotografie z podróży, które znalazły się tu nieprzypadkowo. Ich autorem jest współwłaściciel naszego Ulubionego Adresu – Krzysztof Bednarzewski. Obok jego zdjęć publikowanych między innymi przez „National Geographic” nie da się przejść obojętnie. Spotykamy się z Krzysztofem między jedną, a drugą fotograficzną wyprawą, by przy filiżance zielonej herbaty porozmawiać tym razem nie o gastronomii, ale o jego wielkiej pasji, która nierozerwalnie wiąże się ze światem kulinariów oraz Azją, królującą w Tasaky.

Co było pierwsze pasja do podróżowania czy fotografia? – pytamy współtwórcę jednego z najgorętszych kulinarnie adresów na mapie Poznania. –  Fotografia. Ona towarzyszy mi już ponad 15 lat. Długie podróże i dalekowschodnie fascynacje pojawiły się siedem lat temu – zaczyna opowieść Krzysztof, wspominając swoją pierwszą azjatycką podróż, która nieco przypadkiem zawiodła go do Tajlandii. –  Zawsze na wyjazdy biorę ze sobą aparat. Zrobiłem to i tym razem. Dopiero później zobaczyłem, że te zdjęcia są zupełnie inne. W Azji inne jest chyba wszystko. Natomiast to co mnie na początku zafascynowało najbardziej to niesamowite kolory – wyjaśnia Krzysztof. 

Indonezja
Cemoro Lawang - Indonezja

 

Indonezja
Sumatra - Indonezja

 

Fascynacja kolorami stała się dla współwłaściciela Tasaky sposobem na oderwanie się od codzienności. Barwna Azja wciągała go coraz bardziej. Po Tajlandii była kolejna wyprawa, a potem następna. Z czasem wybory celów podróży stały się coraz bardziej świadome, a przygotowania coraz bardziej skrupulatne i połączone z dokładnym researchem. – O wyborze decydowały konkretne miejsca, rzeczy, które chciałem zobaczyć i sfotografować – tłumaczy Krzysztof, dodając, że i strona kulinarna wypraw była dla niego niezwykle istotna. Bo potrawy kuchni azjatyckiej inspirowały go na długo przed otwarciem restauracji. –  Bardzo chciałem pojechać do Japonii, która przecież także z kulinarnego punktu widzenia jest niezwykle interesująca. Jednak zamiast do Japonii wybrałem się do Indonezji, która wtedy z fotograficznego punktu widzenia wydawała mi się sporo bardziej atrakcyjna. Dziś pewnie podjąłbym inną decyzję – wspomina Krzysztof, przyznając, że restauracja Tasaky zmieniła jego podejście do fotografii oraz priorytety.

Mimo fascynacji azjatycką kuchnią fotografia kulinarna to zaledwie ułamek działalności artystycznej Krzysztofa, który od początku unikał szufladkowania. – Chciałem uprawiać fotografię podróżniczą – wyjaśnia i opowiada o fotografii krajobrazowej i portretowej, niezwykłych spotkaniach z ludźmi oraz przyrodą. Azja, która przez nas, Europejczyków, postrzegana jest dość jednorodnie, co krok zaskakuje go swoim zróżnicowaniem.

Indie
Khajuraho - Indie

 

Idie
Jodhpur - Indie

 

Indie
Kalkuta - Indie

 

– Inaczej fotografuje się ludzi w Indiach, a inaczej w Wietnamie czy na Sri Lance, inaczej na indonezyjskiej Jawie czy Sumatrze, a inaczej na Bali, należącej również do Indonezji – tłumaczy nasz gospodarz. I choć nie chce wyróżniać żadnej ze swoich wypraw przyznaje, że Indie za sprawą otwartości ich mieszkańców były dla niego wyjątkowym miejscem dla fotografii portretowej.

Birma
Inle Lake - Birma

 

Birma
Bagan - Birma

 

Z kolei Indonezja najbardziej zapisała się w jego pamięci ze względu na wspaniałą przyrodę. Birma, w której gościł zaledwie parę miesięcy temu, przyniosła ostatnimi czasy najwięcej pozytywnych emocji, natomiast zeszłoroczna wyprawa do Chin wywróciła cały mój wcześniejszy pogląd na ten kraj do góry nogami.

Chiny
Rzeka Li - Chiny

 

Krzysztof lubi wracać do wspomnień i emocji wiążących się z fotografią, która pozwala zapisać ulotność chwili. –  Inaczej patrzę na zdjęcia na świeżo, a inaczej po latach. Za każdym razem widzę w nich coś innego. Dlatego rzadko wyrzucam zdjęcia. Zachowuję sobie szansę powrotu do nich i nowego spojrzenia. Pewnie również innej obróbki – tłumaczy. Przyznaje jednak, że podróże bez aparatu też mają dla niego dużą wartość. Fotografia podróżnicza zmienia postrzeganie świata. Z jednej strony poszerza horyzonty, a z drugiej paradoksalnie zawęża pole widzenia, zamykając je wyłącznie do tego co widzimy przez obiektyw. – Podróżowanie z aparatem to myślenie kadrami. Szukanie wycinków rzeczywistości, które chce się uwiecznić. Nie traktuje się wtedy świata holistycznie, a powinniśmy go przecież oglądać w całości – wyjaśnia nasz gospodarz, wspominając jedną z wypraw, podczas której jego aparat się zepsuł. Dzięki temu miał okazję znów spojrzeć na ulubioną Azję z innej perspektywy – perspektywy turysty.

Dolomity
Alpe di Siusi - Dolomity

 

Dolomity
Seceda - Dolomity

 

A dokąd teraz zmierza Krzysztof Bednarzewski? –  Oboje z Agnieszka Tylendą, z którą dane mi jest współtworzyć Tasaky dużo podróżujemy. Agnieszka właśnie wróćiła z Kraju Kwitnącej Wiśni, z której to przywiozła garść kulinarnych nowości. Ja z kolei oprócz, dalszej eksploracji Azji, wróciłem kilka lat temu do fotografii górskiej. Zacząłem od powrotu w nasze rodzime Tatry. Później były włoskie Dolomity, które chwilę temu udało mi się kolejny raz powtórzyć.  Jeśli chodzi o najbliższe plany podróżnicze, to związane będą one z pewnością z naszym kolejnym kulinarnym projektem, który już niebawem rozpoczynamy. Spróbujemy Państwa zabrać również w kulinarną podróż – jednak tym razem do Meksyku i Ameryki Południowej, również z Agnieszką, również na ul. Za bramką 1. A ja już planuję kolejną wyprawę. Mam nadzieję, że tym razem do Patagonii. 


TEKST: MAGDALENA KACZYŃSKA
ZDJĘCIA: KRZYSZTOF BEDNARZEWSKI

Powiązane